poniedziałek, 26 grudnia 2016

NYE inspirations ft. StyleWe.com

Hej! Pojedzone i poświętowane? W takim razie przechodzimy do kolejnej okazji, żeby kupić sobie coś nowego. Nawet nie trzeba wychodzić z domu - ja sama planuję sylwestra z historią angielskiego obszaru językowego, ale uwielbiam szukać inspiracji i oglądać makijażowe tutoriale. Tym razem mam dla Was kilka różnych boardów, które przygotowałam wraz ze stroną StyleWe.com.

Although I hate the idea of celebrating NYE, it's always pleasing to watch some beauty tutorials and search for sparkling outfit ideas. If you still not sure what to wear - I got you. Well, me and StyleWe. You can go over hundreds of party dresses and find the style you like the most. Aditionally, you can check their article on beach waves hair, if you're going for something more natural.



piątek, 23 grudnia 2016

MERRY KURISUMASU / gift wrapping 2016


Cześć wszystkim! Okna umyte dla Jezusa? Jeśli tak, to w końcu można zabrać się za przyjemniejszą część świąt, jaką jest pakowanie prezentów. Mimo, że kupiłam wszystkie potrzebne produkty z dużym wyprzedzeniem czasu, to samym pakowaniem zajęłam się na ostatnią chwilę i praktycznie zarwałam noc, żeby wyrobić się ze zdjęciami, by ta notka pojawiła się jeszcze przed wigilią. Bitch is crazy. 

Może nie jestem zadowolona z ich prezencji, tak jak byłam w tamtym roku, ale niewątpliwie zrobiłam progress od 2013. Tym razem dodatkiem "wow" są papierowe kwiatki, które jak się okazało nie są kwiatkami ze zwykłych chusteczek, co sugerowałoby tissue w nazwie, ale do ich złożenia potrzebny jest specjalny papier, szybko gniotący się - taki, w jaki pakują czasem zakupy. Okazało się, że mam go w domu mizernie mało, dlatego pierwsze kwiatki ćwiczyłam na papierze z Sephory. Co wcale nie jest takie głupie i nie wygląda brzydko, ba - może być nawet fajną wskazówką, co kryje się w środku prezentu. Dlatego dziadkom zrobiłam już roślinkę z firmowego skrawka home & you.

Oprócz tego standardowo czerwono-białe wstążki i laski cukrowe z żabki.
Klasyka świąt.


Na koniec chciałabym Wam życzyć udanych świąt, jeśli je obchodzicie, a jak nie - po prostu dobrego dnia. Najedzcie się jak nigdy, niezależnie od tego, czy to pierogi czy paczka ciastek z Lidla, TREAT YO SELF.

piątek, 16 grudnia 2016

mini christmassy beauty haul


Nie przewidziałam, że ten czas w roku na uczelni ma tyle wspólnego ze świętami, co płonąca choinka w the sims 2 i niestety przez brak czasu nie mogę odpowiednio wprowadzić ducha Bożego Narodzenia na bloga. Dzisiaj jednak trzasnęłam post o kosmetykach, które przez odpowiednie zestawienie z laskami cukrowymi wyglądają dość świątecznie, prawda? Stety niestety są to tylko 3 rzeczy, bo Poczta Polska rokrocznie nie wyrabia z dostarczaniem paczek i moja paleta rozświetlaczy wraz z korektorem utknęły po drodze. Mam tylko nadzieję, że dotrą przed wigilią, bo mój plan zakładał oślepienie highlighterem przy dzieleniu się opłatkiem, coby to uniknąć niezręcznych życzeń.

Rozglądałam się za bazą do cieni od dłuższego czasu, ale wydawała mi się ona zbędnym wydatkiem, bo nakładałam na powiekę podkład, czasem korektor i wszystko jakoś pozostawało do końca dnia. Przyszedł jednak czas na zmianę nawyków, głównie pod wpływem ilości tutoriali, jakie oglądam na youtubie, bo lubię, jak ktoś do mnie gada po angielsku, gdy przeprawiam się przez zadania domowe. Oczywiście, co może kupić naczelna Too Faced whore? Bazę z Too Faced. Myślę, że wielu z Was będzie ona dobrze znana, być może jest to nawet jeden z ich topowych produktów. 
Co ja mogę o tej bazie powiedzieć? Dogadujemy się. Nie widzę kolosalnej zmiany w kolorze cieni, których używam, choć pierwsze, co zrobiłam to swatch cienia na ręce z bazą i bez niej. Różnica była wyraźnie widoczna, jednak nie zwróciłam na to uwagi przy malowaniu się. Mogę natomiast powiedzieć, że cienie dłużej się trzymają, chodzi mi tu szczególnie o te bardziej błyszczące, które jakoś w trakcie dnia tracą na blasku, tak, że pod wieczór zostaje już tylko śladowa ilość. Tutaj mogę powiedzieć, że naprawdę jestem zadowolona, więc jeśli nie macie na co wydawać pieniędzy - baza too faced, kochani.


Gdzieś na instagramie mignął mi makijaż z czerwonym eyelinerem i od tego czasu intensywnie o nim fantazjowałam. Nie chciałam kupować kolejnego żelowego, bo jeśli wszystkie wyglądają jak ten z iglota, czyli jak farba plakatowa na powiece, to chyba na wieki wieków amen zostanę przy płynnych. Dostałam na Twitterze info, żeby rozejrzeć się za czerwonym eyelinerem z nyx i tak zrobiłam. Cena zachęcająca, bo trochę ponad 20 zł. Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że będzie z niego duży pożytek, bo nie jest to "codzienny" kolor, toteż zdziwiłam się, gdy nawet moja mam stwierdziła, że wyglada dobrze. Pędzelek wraz z podłużną zakrętka twarzą idealne połączenie. Chyba dawno nie malowałam kresek z taka łatwością. Co do formuły również nie mam zastrzeżeń - szybko zasycha, nie rozmazuje się w ciągu dnia. Może tylko kolor mnie lekko rozczarował, bo po "fire" spodziewałam się czegoś naprawdę szkarłatnego, tymczasem eyeliner jest lekko różowawy. Mimo to, chętnie bym wypróbowała inne eyelinery z tej serii, zawsze to fajny dodatek do całkowicie czarnego outfitu. 


Skończył mi się matujący podkład z catrice i musiałam zmierzyć się z zakupem czegoś nowego, a cieżko o dobry produkt cruelty free z tej kategorii. Jestem typowym tłuściochem, któremu po kilku godzinach wszystko zaczyna spływać, co dodatkowo utrudnia sprawę. Przy zakupie eyelinera weszłam tez w zakładkę "do twarzy" i znalazłam tam stay matte but not flat. Wygooglowalam najjaśniejszy kolor, żeby sprawdzić, czy nie dostanę kremu z pomarańczowym barwnikiem spożywczym, ale wszystko wydawało się ok. Zamowienie złożone. Kiedy otworzyłam przesyłkę, serce mi stanęło po zobaczeniu tego opakowania. Dzięki Bogu, że nie odzwierciedla ono zawartości (disclaimer, bo właśnie zauważyłam, że na zdjęciu ten kolor jest jasny i chłodny, kwestia światła - w rzeczywistości ma lekko pomarańczowawy kolor). Podkład okazał sie być bardziej jasny, przez chwile nawet odniosłam wrażenie, że aż nadto, jednak po rozprowadzeniu go wyglądał dobrze. Aczkolwiek trzeba wspomnieć, że ma dość oporną konsystencję. Jest mniej płynny niż ten z catricei zasycha w mgnieniu oka, wiec wyszkoliłem sie w nakładaniu kropek i szybkim rozcieraniu podkładu na całej twarzy. Poza tym sprawuje się u mnie świetnie, o świeceniu nie ma mowy nawet do kilku godzin, a jeśli wracam z uczelni o 21:00, to i tak nie jest to stan, gdzie wszystko ze mnie spływa. Przy czym stay matte but not flat jest leciutki i praktycznie nie czuć go na skórze, a na krycie również nie narzekam. Jedynym większym minusem może być prędkość jego zużycia. Może panikuje, ale oba podkłady, nyx i catrice, można kupić w podobnej cenie, natomiast mam wrażenie, że ten pierwszy starczy mi na krócej. 

To by było na tyle z dzisiejszych recenzji. Miałyście któryś z powyższych produktów? Dajcie znać jak się u Was sprawują!

piątek, 2 grudnia 2016

♡ CARBS ♡

carbs sweatshirt - local heroes // pants - american apparel // beanie - thrifted // backpack - lamoda

piątek, 25 listopada 2016

HOW TO STYLE SATIN TREND

Jeśli korzystacie z Tumblr lub innego zagranicznego źródła inspiracji, macie szansę obserwować narodziny i upadków różnych trendów, uczestniczycie w nich zanim wejdą do sieciówek i zaineteresuje się nimi prasa. ale również skazujecie się na ukrzyżanie przez społeczeństwo, jeśli wyjdziecie w czymś kilka miesięcy przed "zaakceptowaniem". Tak miałam miałam między innymi z satyną, która jest motywem przewodnim tej notki, ponoć hitem jesiennego sezonu, ale ja jako wybitnie inna i alteratywna feszyn blogerka, paradowałam w halkach z lumpeksu w Chorwacji, czym ściągałam na siebie spojrzenia wszystkich turystów, ale w głowie miałam hasło first they laugh then they copy i co? podobne sukienki można teraz kupić w centrach handlowych za jakies 150 złotych.
Nieważne, poniżej kilka moich outfitów z wykorzystaniem satynowych elementów. W miarę dopasowane do pogody, bo niestety czasy, kiedy można było wyskoczyć w sukience na ramionczkach już za nami. A trendy na 2017 już pączkują.
 


slayer top - CLICK // choker - CLICK

piątek, 18 listopada 2016

do you believe enough to die for it

#np Justin Bieber - children

 hat - choies // turtleneck crop top - choies // dress - collab idk the brand // bag - topshop (vinted) // shoes - aliexpress

czwartek, 10 listopada 2016

I might not be flawless, but you know I gotta diamond heart

#np Lady Gaga - Diamond heart


Piątkowy post wyjątkowo dzisiaj, bo dostałam godziny dziekańskie, a jutro wybieram się na koncert Justina Biebera do Krakowa i wyjeżdżam skoro świt. Nie żebym była wielką fanką, ale to zawsze ekscytujące, gdy po prawie roku czekania nadchodzi ten moment i trzeba zastanawiać się nad outfitem. Z jednej strony cieszę się, że wypada 11 listopada, bo nie tracę dnia na uczelni, ale też trochę będę nudzić się w Krakowie. Przynajmniej do momentu przyjazdu pod arenę, bo tam znowu zacznie się cyrk i będę latać gdzieś w tłumie. Jeśli interesuje Was jakże emocjonujący opis poprzedniej trasy to zapraszam (klik).

Tymczasem zostawiam Was z niesamowicie wygodną stylizacją, idealną na jesienne dni.


sweater - SAMMYDRESS // pants - River Island // bag - H&M // choker - SAMMYDRESS




piątek, 4 listopada 2016

środa, 2 listopada 2016

HALLOWEEN 2016: PHOTO DIARY

#np Lady Gaga - sinner's prayer

Od halloween wszyscy już żyją świętami, ale zróbmy szybko throwback do ubiegłej soboty, którą spędziłam na zamku w Mosznej. Wcześniej pisałam, że było to moje drugie halloween, ale poprzedniego razu wykazałam się wybitnym ciotyzmem i nie wzięłam ze sobą aparatu. Chciałam napisać, że w tym roku życie nie zrobiło mi flip, ale 1) to sformułowanie jakoś odstaje mi od reszty tekstu 2) zrobiło. 

Powiem szczerze, że mając porównanie do zeszłego roku, byłam trochę rozczarowana. Dekoracje były wykonane bardzo połowicznie. Prawdę mówiąc, zaraz po przyjeździe myślałam, że jeszcze nie rozłożyli wszystkiego, bo pamiętałam srebrne kandelabry pokryte pajęczynami, mnóstwo dyń, świec, kolorowe iluminacje z zewnątrz. A tu trochę pustawo się zrobiło, kilka pajęczyn, czaszek i praktycznie takie samo oprowadzanie po zamku z upiorami. Owszem, miło spędziłam czas, ale w zeszłym roku bawiłam się 

Jeśli chodzi o halloweenowy kostium, to chciałam zrobić swoją interpretację ultimate despair - inspirowałam się trochę Monacą i Sonią Nevermind z Danganronpy. Nie powiedziałabym, że są to moje ulubione postaci, ale mam do nich pewien sentyment, a przynajmniej modowy. Sukienka jest z ZAFUL

piątek, 28 października 2016

NO REST FOR THE RAD

#np Danganronpa 3 zetsubou-hen OP Kamiiro Awase

Trochę uporządkowałam już moją akademicką organizację i mniej-więcej rozplanowałam sobie pracę tak, że znajduję czas na wszystko, co potrzebne do przeżycia. Byłam trochę sceptycznie nastawiona do spędzania długiego weekendu poza domem, ale jak zobaczyłam złożenia kanji, których powinnam nauczyć się na przyszły tydzień, doszłam do wniosku, że bycie odciętym od internetu na kilka dni jest jak najbardziej wskazane. Szczerze mówiąc, wciąż nie mogę uwierzyć w to, że uczę się japońskiego tak serio-serio. Sensei mówi, że trochę nauki każdego dnia i będzie dobrze, ale ja jestem lekko przerażona, czy podołam. Okaże się wkrótce.

I think I have finally organised my uni life so that I can find some time to blog and do things that are not necessarily connected with studying. I was sitting on the fence whether I should visit my family this year or not but now it occurs to me that being disconnected to internet will be beneficial for learning kanji. Still can't believe I'm studying Japanese for real yet it makes me so proud to challange myself. Wish me good luck lol

skirt - DIY // belt - thrifted // top - SAMMYDRESS // jacket - thrifted + diy // shoes - ebay
.post-body img { width:1200px; height:auto; } post-body img {border:none !important ;}